Żur typowy i barszcz nietypowy

O kiszeniu żurku i barszczu pisałem tutaj. Dziś dokończymy przygotowywanie zup tak, aby jutro mogły pojawić się na świątecznym stole. 


Zacznijmy od żurku, który przygotujemy w wersji bardziej tradycyjnej. Nie chcę podawać żadnych konkretnych proporcji z tego względu, że wszystko zależy od tego, dla ilu osób przygotowujecie żurek, ile przygotowaliście zakwasu, no i oczywiście jaki smak najbardziej Wam odpowiada. Bezpiecznie jest jednak przygotować co najmniej tyle samo wywaru, ile ma się zakwasu. Potem można się spokojnie bawić proporcjami. 

Wywar...no właśnie. Tradycyjnie, świąteczny żur powinien być przygotowany na wywarze z wędzonki (np. wędzonego boczku), koniecznie z dodatkiem kilku suszonych grzybów. Zamiast boczku można użyć szynki albo kiełbasy. Jeżeli przygotowujecie pasztet, możecie po prostu zachować wywar, który zostanie Wam po gotowaniu mięsa. Wystarczy go jedynie dokładnie przecedzić, dodać kilka suszonych grzybów i pogotować do momentu, aż te będą miękkie. 

Następnie wlać do garnka przez sitko zakwas (jeżeli utworzyła się pleśń, należy ją wcześniej usunąć) i rozprowadzić go wywarem. Na koniec wystarczy doprawić żurek wedle smaku czosnkiem, pieprzem i majerankiem, ewentualnie zabielić kwaśną śmietaną i zupa gotowa. 

Można również pokusić się o przygotowanie żurku w wersji wegetariańskiej, przyrządzonego na wywarze warzywnym. Co kto lubi.
Jeśli chodzi o barszcz, to właściwie jest on już gotowy. Kisił się od kilku dni i jedyne co trzeba zrobić to przelać go do garnka, doprawić do smaku pieprzem, majerankiem, czosnkiem i zagrzać, a następnie podać z łyżeczką chrzanu- pycha! 

To wersja tradycyjna. Ja chcę jednak trochę poeksperymentować i część barszczu odleję sobie i doprawię, wedle przepisu Wojciecha Modesta Amaro, sokiem z ananasa i sokiem z jabłek. Dodawanie jabłek do barszczu czerwonego jest zakorzenione w tradycji polskiej, jednak ananas to zupełna nowość:) Dlatego też nie ręczę za to, co wyjdzie i proponuję, abyście poeksperymentowali jedynie na części przygotowanego barszczu:) Jeśli chodzi o proporcje, to ja bym robił na oko i do smaku. Autor na 3 kg buraków dodaje po 300 ml soku jabłkowego, z ananasa i z buraków, ale też zupa, którą przygotowuje nie jest tradycyjnym barszczem świątecznym, a kremem z pieczonych buraków.

No cóż...zobaczymy co wyjdzie:) Ja tam wychodzę z założenia, że trzeba czasami poeksperymentować:) Życzę wesołych i smacznych Świąt:)

5 komentarze:

Anulka pisze...

Eksperymenty w kuchni sa jak najbardziej wskazane.
Wesolego Alleluja!

Ivon pisze...

Wesołych Świąt !!!

asieja pisze...

smacznych eksperymentów.. :-)

Anne Marie pisze...

A u mnie niestety nigdy nie ma ani żurku, ani barszczu...
Mówi się, że to zbyteczne.. A ja bym sobie żur biały z kiełbachą chętnie zjadła ;]

Zrobiłam z Twojego przepisu z zeszłego roku sernik z makiem :P
I wyszedł wyborny.. W prawdzie nie wygląda artystycznie, bo miałam tylko kilo sra i musiałam zmniejszyć ilość składników (nie jest za wysoki, no i trochę go od góry spiekłam... Ale tak jest przeprzepyszny!
Dziękuję za przepis ;]
Warto było spróbować czegoś nowego ;)

Krzysiek pisze...

Anulko: cieszę się, że myślimy podobnie:) Wesołego!

Ivon: Dziękuję i nawzajem:)

Asieja: j.w.:)

Anne Marie: przecież zawsze można zrobić porcję dla jednej osoby;) no i cieszę się, że serniko-makowiec smakował!

Pozdrawiam wszystkich!!