Zupa chińska- moja ulubiona


Moja Mama od wielu, wielu lat z lubością kupuje wszelkie możliwe magazyny kulinarne, które czyta, a następnie... dewastuje, wycinając co ciekawsze przepisy i wklejając je do zeszytów. Tych swoistych skarbnic wiedzy kulinarnej przez prawie 30 lat uzbierał się ładny stosik.
Jeżeli nie wiem co zrobić na obiad, pomysłów zawsze szukam w którymś z zeszytów. Poniżej zamieszczam przepis na danie, które w mojej świadomości funkcjonowało przez wiele lat pod nazwą "zupa chińska". Dopiero dziś dowiedziałem się, że w oryginale jest to zupa "kurczakowo- grzybowa". Przepis, a właściwie nasza wariacja wariacja na jego temat, znaleziony oczywiście w jednym z zeszytów, wycięty został podobno z magazynu "Kuchnia" sprzed ładnych 10 lat, a jego autorką jest podobno Ewa Bem, aczkolwiek podkreślam słowo PODOBNO:) Zupa jest naprawdę genialna- taki podrasowany rosół, o wyrazistym, ostrym smaku, z miękkimi kawałkami kurczaka (lub indyka), lekko chrupiącymi grzybkami mun i delikatnym makaronem sojowym...Pychota!

Wariacja na temat zupy kurczakowo- grzybowej, czyli po prostu zupa chińska

1/2 kg piersi z indyka (oczywiście można ją zastąpić piersią z kurczaka),
1 kostka drobiowa
1 łyżka vegety
1 łyżka przyprawy 5 smaków (nie w każdym sklepie można ją dostać, więc jak już wypatrzycie to kupujcie:))
1 garść grzybków mun
2 opakowania (200 g) makaronu sojowego
4-5 łyżeczek mąki ziemniaczanej
1 pęczek natki pietruszki
sok wyciśnięty z 1/2 cytryny


Do 5 litrowego garnka wlać ok. 2 l. wody, dodać vegetę, kostkę i zagotować. W międzyczasie umyć, osuszyć i oczyścić mięso. Włożyć je do garnka z wywarem i gotować do momentu, aż mięso będzie bardzo miękkie (co najmniej pół godziny).
Garść grzybów mun włożyć do miseczki i zalać wrzątkiem na ok. 10-15 min. Gdy grzyby napęcznieją, wyjąć je i pokroić w cieniutkie paseczki.
Wyjąć mięso z garnka. Do bulionu wrzucić pokrojone grzyby. Gotować na wolnym ogniu ok. 10 min. W międzyczasie pokroić mięso na drobne kawałki.
Do wywaru z grzybami dorzucić mięso i przyprawę 5 smaków. (Zupa będzie ostra już po dodaniu 1 łyżki przyprawy, natomiast oczywiście jeżeli ktoś lubi bardzo pikantne potrawy, to może jej dodać więcej). Wywar uzupełnić przegotowaną wodą do żądanej ilości. Zupa powinna być lekko galaretowa i dlatego należy zaprawić ją mąką ziemniaczaną rozpuszczoną w małej ilości wody (ok. 4-5 łyżeczek mąki na ok. 1/2 szklanki wody). Zagotować zupę i zdjąć garnek z gazu.
Do miseczki wlać wrzątek i włożyć makaron sojowy na 3 minuty. Nie można go trzymać zbyt długo, żeby zbytnio nie rozmiękł i nie rozpuścił się z zupie. Po wyjęciu makaronu z wody pokroić go na krótsze kawałki i dodać do zupy, dołożyć drobna posiekaną natkę i sok z cytryny.
Zupę podawać posypaną natką.
SMACZNEGO!

ps. Podane powyżej proporcje składników są jedynie pewną propozycją. Zupę można oczywiście dostosować do swoich własnych upodobań. Możliwe jest podawanie jej z lekko podsmażonymi pieczarkami, a do natki, w ramach posypki, można dodać cieniutko posiekanego omleta.

4 komentarze:

king pisze...

Zrobiłam. I spieszę podzielić się przemyśleniami. Po pierwsze: nie udało mi się znaleźć przyprawy "5 smaków", więc postanowiłam improwizować. Dodałam suszone papryczki chili, które przywiozłam jeszcze z Budapesztu (ślicznie wyglądały, pływając na czerwono w zupie), odrobinę imbiru, trochę octu balsamicznego, sos sojowy, szczyptę cukru. Miałam wątpliwości czy kurczak nie jest niedosolony, gdyż tak mi smakował podczas podjadania. Potem jednak, w kontekście baardzo ostrego płynu, był cudownym ukojeniem dla wyparzonego języka...więc był jak znalazł. Nie wiem jednak, czy nie spróbuję go potrzymać np. w sosie sojowym następnym razem zanim dodam do zupy. Zupa smakowała mi bardzo, zastanawiałam się tylko, czy próbowałeś kiedyś robić ją z kolendrą.
A na deser zjadłam dziś coś, co postanowiłam na łamach bloga polecić: miksujesz awokado (jak mówiłam, jest moim ulubionym pokarmem) z sokiem z pół limonki i nieczubatą łyżką cukru, uciekrając na gładką mase, kroisz grejfruta, i przekładasz warstwami: kawąłki grejfruta, mus awokadowy, grejfrut, mus. Pyszne, sycące, zaskakujące, i jak mniemam - cholernie zdrowe!

king pisze...

Heh, i pytanie o makaron. Piszesz o 2 paczkach. A jakiej wielkości? Znalazłam rozmiary 100 i 200, który miałeś na myśli?

Krzysiek pisze...

Hej!
Ja używałem tych mniejszych, ale sztywnej reguły oczywiście nie ma:)

małgorzta pisze...

Krzy, ugotuj mi taką!!!
Ugotujesz?