
Dziś proponuję coś z francuskiej klasyki cukierniczej- tuiles, czyli cienkie, kruche ciasteczka, przygotowywane tradycyjnie z migdałów najczęściej z dodatkiem pomarańczy (można ją zastąpić np. cytryną, czy wanilią). Po wyjęciu z piekarnika ciepłe jeszcze tuiles umieszcza się na półokrągłym przedmiocie (np. wałku) i zostawia do momentu, aż wystygną i stwardnieją. Tym sposobem nadaje się im charakterystyczny, półokrągły kształt, od którego pochodzi nazwa ciasteczek ("tuile" w języku francuskim oznacza dachówkę).
Ciasteczka przygotowuje się bardzo szybko, używając do tego niewielkiej liczby składników. Trochę zabawy (to uwaga dla osób mniej uzdolnionych manualnie:)) jest natomiast przy przekładaniu tuiles z blachy do pieczenia na wałek. Ten etap można oczywiście pominąć- płaskie tuiles fantastycznego smaku nie stracą:)
Polecam!

Tuiles migdałowo-pomarańczowe
Przepis pochodzi z książki Michela Roux "Only the best. The art of cooking with a master chef"
Składniki na 8 dużych i ok. 20 małych ciasteczek
- 125 g drobnego cukru
- 65 g migdałów w płatkach
- 40 g mąki
- 50 g miękkiego masła
- skórka otarta z 1/2 pomarańczy
- 50 ml soku z pomarańczy (przelanego przez sitko)
Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C.
W misce mieszamy cukier, migdały, mąkę, masło i skórkę z pomarańczy. Na końcu do masy dodajemy sok pomarańczowy i całość dokładnie mieszamy.
Blachę do pieczenia wykładamy pergaminem, który dla pewności możemy dodatkowo lekko natłuścić masłem. Na blasze w sporych odstępach (ciasto się rozleje podczas pieczenia) umieszczamy mniej więcej połowę przygotowanej masy. Na duże ciasteczko przeznaczamy po łyżce masy, na małe- po łyżeczce. Następnie, za pomocą widelca, każdą kupkę rozpłaszczamy do grubości ok. 1-2 mm, nadając ciasteczkom z grubsza okrągły kształt.


Tuiles pieczemy od 4 do 8 minut, do momentu aż się równomiernie rozleją i nabiorą złotobrązowego koloru. Wyjmujemy blachę z piekarnika i odstawiamy na minutę.
Następnie za pomocą płaskiej, szerokiej łopatki przekładamy ciepłe jeszcze tuiles na półokrągły przedmiot i zostawiamy do momentu, aż ostygną i stwardnieją. Jeżeli w międzyczasie tuiles, których jeszcze nie przełożyliśmy, staną się zbyt twarde, możemy blachę umieścić w piekarniku na minutę.
Następnie za pomocą płaskiej, szerokiej łopatki przekładamy ciepłe jeszcze tuiles na półokrągły przedmiot i zostawiamy do momentu, aż ostygną i stwardnieją. Jeżeli w międzyczasie tuiles, których jeszcze nie przełożyliśmy, staną się zbyt twarde, możemy blachę umieścić w piekarniku na minutę.

Tak samo postępujemy z resztą masy.
Smacznego!


5 komentarze:
mi sie kojarzą ze słodkimi chipsami. :]
sliczne są!
Dokładnie, słodkie chipsy:) Bardzo apetyczny deser, lubię małe "coś" do kawy
śliczne, kiedyś chciałam je upiec ale zapomniałam, dziękuje za przypomnienie :)
Bardzo proszę:) Pozdrawiam wszystkich serdecznie! Dzieki za odwiedziny:)
Tuilles to specjalnosc mojego meza. Mam uwage: klasyczny francuski przepis musi zawierac bialka, to jest podstawowy skladnik; ktory nadaje tym ciasteczkom kruchosc, lekkosc i niepowatrzalny smak. Z calym szacunkiem dla mistrzow Roux, ale przepis ich jest niedoskonaly (choc nie twierdzem ze ciasteczka byly zle).
Prześlij komentarz