Szefowie kuchni- apel

Z utęsknieniem czekam na moment, w którym w rodzimych księgarniach będę mógł się zaopatrywać w książki kulinarne z prawdziwego zdarzenia. W książki autorstwa wielkich szefów kuchni, ze świetnymi przepisami, pięknie wydane, innowacyjne... Z uwagą śledzę wszelkie kulinarne nowości książkowe na polskim rynku wydawniczym i z przykrością stwierdzam, że ciężko jest znaleźć wśród nich coś interesującego. Jest Jamie, jest Nigella- dobrze, ale ile można? Pojawia się Gordon Ramsay, gdzieś wpadł mi w oko cieniutki Marco Pierre White. Wielkim zaskoczeniem było polskie wydanie "Jajek" legendarnego Michela Roux. OK, jest to krok w dobrym kierunku, ale wciąż krok za mały. Zamiast książkami szefów kuchni z prawdziwego zdarzenia, jesteśmy zasypywani przepisami Agnieszki Maciąg, Bożeny Dykiel, Karola Strasburgera, Tadeusza Drozdy, Andrzeja Grabowskiego i in. Ja doceniam tych ludzi, naprawdę, ale jako modelki, jako aktorów, jako satyryków. Jeśli chodzi natomiast o gotowanie, to uważam, że jest cała masa ludzi, którzy mają na ten temat więcej do powiedzenia i którzy napisali świetne książki, które bardzo chciałbym zobaczyć na swojej półce w polskiej wersji językowej. To taki mój mały apel do wydawców. Nie bójcie się wydać czegoś bardziej ambitnego! Jest wiele osób, które z chęcią sięgną po te pozycje. Bo póki co, jedynym wyjściem dla mnie i innych osób, które chciałyby poczytać o kuchni z wyższej półki, jest sprowadzanie książek zza granicy.

Ostatnie wakacje spędziłem w Londynie, gdzie oprócz pracy w kuchni w gastro-pubie (o której być może coś kiedyś napiszę), miałem też okazję pochodzenia sobie po świetnie zaopatrzonych księgarniach. Do kraju przywiozłem kilkanaście książek kulinarnych i postanowiłem, że od czasu do czasu będę pisał na blogu po kilka słów o ich autorach. Mam nadzieję, że ta skromna próba popularyzacji kuchni z prawdziwego zdarzenia przypadnie Wam do gustu. A zacznę, zgodnie z zapowiedzią, od zaprezentowania sylwetki Marcusa Wareinga, o tyle mi bliskiego, że jestem dumnym posiadaczem jego książki z dedykacją:)

3 komentarze:

kiddo pisze...

Fajna inicjatywa.
A może sam założysz wydawnictwo?

Doug pisze...

Super pomysl, powinnismmy wkoncu zaczc oswajac sie z klasykami i przestac fetyszyzowac sie sie fusion oraz zagranicznie brzmiacymi nazwami typu lemon grass ktory wydaje sie byc najbardziej popularnym ziolem/przyprawa w Polsce. Powrot do trzech skladnikow/smakow na talerzu jes nieuchronny ...

Krzysiek pisze...

Dzieki za odzew:) Tez wyznaje zasade- im prosciej, tym lepiej. Kilka najlepszej jakosci skladnikow, prosta obrobka, swietny smak. To jest do zrobienia:)