Pomysł na tą potrawę przyszedł mi do głowy podczas "czyszczenia" lodówki. To bardzo proste i dobre jedzenie, najlepiej nadające się na lunch lub prosty obiad. Taka moja wariacja na temat quattro formaggi:)
Polecam!
Pieczarkom nie potrafię się oprzeć. Mógłbym je jeść codziennie. Moim zdaniem, im prościej przyrządzone, tym lepsze. Dziś w ramach lunchu przesmażyłem je błyskawicznie z czosnkiem, papryczką chilli i natką pietruszki. Były pyszne!
Dzisiejsze danie jest naprawdę pyszne! Cukinia, suszone pomidory, czosnek, bazylia...Wszystkie składniki świetnie do siebie pasują, a mascarpone nadaje potrawie odrobiny kremowej konsystencji. Całość przygotowuje się bardzo szybko, a danie spokojnie można moim zdaniem zaserwować na proszonym obiedzie.
Niestety z różnych powodów nie mogę ostatnimi czasy pisać na blogu tak często jak bym chciał. Nie chcę też tego miejsca zbyt mocno zapuścić, dlatego dziś, w ramach przerywnika, graficzna odpowiedź na pytanie, dlaczego wiosna jest moją ulubioną porą roku:)
Przepis na tą zupę znalazłem już jakiś czas temu w książce G. Locatelli. Polskiego młodego czosnku nie można jeszcze dostać, ale 2 tygodnie temu na bazarku sprzedawali młody czosnek z Egiptu, wczoraj kupiłem już sprowadzony z Węgier, także teraz kolej na nasz rodzimy:)
Przez najbliższe 3 dni nie będę Was męczył kulinarnymi wpisami:) Te kilka dni w roku jest po to, żeby od komputerów odejść i skupić się na znacznie ważniejszych sprawach:)
Schab nadziewany suszonymi śliwkami i morelami przygotowuje się tak samo jak schab w wersji podstawowej.
Jedyna różnica polega na tym, że przed natarciem mięsa przyprawami, robimy w nim dziurę, wbijając długi, ostry nóż i lekko nim kręcąc. Ostrze nie powinno wyjść na wylot. Dziura powinna być głęboka na jakieś 90% długości mięsa i niezbyt szeroka- tylko na tyle, żeby udało się w nią wcisnąć owoce.
Ok. 10-12 suszonych śliwek i moreli obtaczamy w suszonym tymianku i za pomocą tępego końca nożna upychamy śliwki w zrobionej wcześniej dziurze.
Po nadzianiu mięsa, zatykamy otwór za pomocą wykałaczki.
W tym roku postanowiliśmy po raz pierwszy zrobić paschę. Przepisów znaleźliśmy bardzo dużo, ale najciekawszy wydał nam się ten autorstwa Agnieszki Kręglickiej. Znajdziecie go TUTAJ. Jest o tyle interesujący, że samemu przygotowuje się ser, co jest bardzo proste. Trzeba tylko kupić niepasteryzowane mleko. My użyliśmy świeżego mleka Mlekovity, sprzedawanego w plastikowych butelkach.
Dziś postaram się zamieścić kilka przepisów. Tak, żeby ewentualnie udało Wam się je jeszcze wykorzystać:)
Zaczynamy od tradycyjnej sałatki warzywnej. Nie znam domu, w którym by jej nie przyrządzano na święta. Nie znam też osoby, która uważałaby, że sałatka przygotowywana u niej w domu nie jest najlepsza. Ja nie jestem wyjątkiem- sałatki lepszej niż domowa nigdy nie jadłem:) I właśnie dlatego postanowiłem umieścić ją na blogu- a nuż ktoś się skusi:)